Anielska Kuchnia

Pages

28 sierpnia 2013

Knedle ze śliwkami

Uwielbiam knedle. Aż się sobie sama dziwię, że dopiero teraz nauczyłam się je robić. Zawsze robiła je moja mama. W końcu, w czasie pobytu w rodzinnym domu, postanowiłam się nauczyć, no dobra, miałam na nie smaka, a mamie się nie chciało robić. Początki były trudne.

- Mamo, ile ziemniaków dla nas, żeby każdy się najadł?
- hmm, nie wiem, na oko, jak obierzesz, to Ci powiem czy dość.

Ok. To obierałam na oko, podkreślam OBIERAŁAM ZIEMNIAKI - wow! Bardzo miałam ochotę zjeść te knedle.

- Mamo, a ile mąki?
- No ja wsypuję na oko.

Moje oko pamięta ile to jest na oko, a moja ręka jaka ma być konsystencja, tylko jak ja to mam w przepisie opisać? Na oko, to by było tak, że jak by w misce podzielić ziemniaki przeciśnięte przez praskę na 4 części i jedną tą część odłożyć na bok, to tą 1/4 części wypełnia mąka. O, jak w kluskach śląskich.

Jak już mąka znalazła się w misce z ziemniakami, to było z górki. Wyrabianie, wałkowanie, wycinanie szklanką kółeczek i lepienie. Kółeczko, śliwka (właściwie to połówka, bo były bardzo duże), przykrywamy drugim kółeczkiem i zalepiamy. Za jednym zamachem opanowałam też technikę babci, czyli lepienie bez wycinania szklanką, dla mnie szybciej i łatwiej. Podobno da się też tak robić pierogi ;)

Składniki na 14 szt:
- ziemniaki w ilości na oko
- mąka pszenna też na oko, czyli wg opisu powyżej
- 7/14 pysznych śliwek (lub więcej, jeśli lubicie podjadać)
- cukier do posypania
- masło do polania

Jak zrobić już wiecie. Oto efekt końcowy. Pychotka. W piątek robię powtórkę :)

Smacznego!







20 sierpnia 2013

Chodzą mi po głowie truskawki...


Truskawki i czekolada, czekolada i truskawki... 







27 lipca 2013

Sos vinaigrette (vinegret) - mój ulubiony

Przepis pochodzi z książki o której pisałam TU. Zrobiłam go pierwszy raz i od razu się zakochałam. Teraz nie mogę się bez niego obejść, co więcej, zaczęłam częściej jeść sałatę :) Ten sos jest idealny. Choć to słowo nie jest dość dobre, aby go opisać :) Ech, co tam się będę rozpisywać, spróbujcie sami :)

Składniki:
- 2 łyżeczki musztardy (najlepiej smakuje z tą, z pełnych nasion gorczycy)
- 2 łyżeczki estragonu
- 2 ząbki czosnku (przeciśnięte lub roztarte)
- 1/2 filiżanki oleju arachidowego tłoczonego na zimno
- 1 łyżka deserowa miodu
- 1/2 filiżanki octu (balsamicznego, jabłkowego lub z białego wina) - używam balsamicznego, smakuje najlepiej
- świeżo mielony czarny pieprz do smaku


Wszystkie składniki umieszczam w małym słoiczku po musztardzie, zakręcam i energicznie potrząsam, aż składniki się połączą. 



Ładowanie akumulatorków? Tylko w górach ;)

Po dosyć długiej, intensywnej pracy postanowiłam się zrelaksować i oderwać od mojej codzienności i otaczających mnie czterech ścian, z komputerem na czele, bo to przy nim w pracy spędzam właśnie najwięcej czasu. Chłopak, aparat fotograficzny, samochód i kierunek góry :) Całe szczęście, że mieszkam na południu i mam blisko. Wybór padł oczywiście na Żywiec. Jednodniowy wypad w środku tygodnia zdecydowanie pomógł, zainspirował i dodał nowej energii do działania.

Blog miał być typowo kulinarny, a znów pojawiają się wpisy w innym temacie. W przygotowaniu jest kilka postów kulinarnych, uzbrójcie się w cierpliwość, już niedługo się pojawią. 

Życzę wam udanego i słonecznego weekendu, a ja idę się relaksować z mrożoną kawą i czymś do poczytania :)








14 lipca 2013

Dzisiaj o czymś innym

Moją pasję, jaką jest gotowanie, teraz dzielę z ciuchami. Dzisiaj wyjątkowo będzie coś innego, ale będzie to raczej jednorazowe.


Sprzedaję i zapraszam na moje aukcje:

Moje aukcje

oraz do polubienia strony na facebook:

TonAcja