Anielska Kuchnia

Pages

13 listopada 2013

Niekulinarnie, czyli coś o codzienności

Obiecałam sobie, że będę rozwijać bloga i częściej dodawać wpisy. Po tym postanowieniu wpisów jest mniej, bo postanowiłam jeszcze bardziej zapoznać się z photoshopem i to postanowienie bardzo wzięłam sobie do serca, bo inne poszły na boczny tor. Niestety taką mam cechę charakteru, jak mnie coś wciągnie to bez reszty. Drugą kwestią jest, jak szybko mi się to znudzi. Większość zainteresowań, tych przy których występuje "wkręt", mija po maksymalnie miesiącu. Co nie mija? Gotowanie, fotografowanie, czytanie, uwielbienie do gór i prace w photoshopie. Nie jest tak źle, mam jakieś stałe punkty :) A oto moja nowa, nieoceniona pomoc.




Śmieję się, że jest grubości wrześniowego Vogue'a. Jak to wszystko opanuję, to skrobnę małą recenzję, a co tam, książka jest tego warta. Cieszy mnie podwójnie, bo już długo żadnej sobie nie kupiłam.

Totalnie wpadłam już w świąteczny nastrój, mój kaktus również, bo właśnie zakwita. 




Na koniec jeszcze moja skromna osoba, z zadowoloną miną, z pobytu w, chyba każdemu znanym, miejscu. Cudowne wspomnienie ciepłego, słonecznego października. 








16 października 2013

Musli domowej roboty



Miało być coś dobrego, to będzie coś dobrego, jak tylko przymkniecie oko na to, jak to wygląda. Nagimnastykowałam się, nacudowałam, kombinowałam w tę i we wte, a musli dalej przypomina, nie powiem co, bo czas kolacji jest :)

Na wygląd nic nie poradzę, na zdjęciach po prostu wychodzi mało apetycznie i mało atrakcyjnie, cóż, musli jak ja, nie jest fotogeniczne :D

Całość oczywiście ułożona na moim ulubionym, żółtym talerzyku, którym męczyć was będę już coraz rzadziej, ponieważ w kuchni zagościła nowa, fantastyczna zastawa stołowa. Powiedziałabym "gada, lata PEŁEN SERWIS" :) Serwis na pewno na blogu się pojawi.

Dobra, my tu gadu gadu, a musli czeka. Jedziemy z tym koksem. Przygotujcie dużą miskę i łychę, będzie co mieszać :)

Przepis pochodzi z książki, o której pisałam TU.





Składniki:
- 2 filiżanki płatków owsianych
- 1 filiżanka płatków ryżowych
- 1/2 filiżanki pokrojonych daktyli
- 1/2 filiżanki pokruszonych orzechów włoskich
- 1/2 filiżanki migdałów pokrojonych w grubsze cząstki
- 1/2 filiżanki rodzynków
- 1/2 filiżanki nasion słonecznika
- 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
- 4 filiżanki soku jabłkowego (używam takiego robionego własnoręcznie, nie kupnego)


Wszystkie składniki, prócz soku jabłkowego, wymieszać. Dodać sok jabłkowy i dobrze wymieszać. Przełożyć do pojemnika z pokrywką, szczelnie zamknąć i zostawić na noc w lodówce. To wszystko.

Możecie dodać do tego różne owoce. Ważne, aby całość postała zanim zacznie się jeść, wszystko ładnie napęcznieje, namoknie i zmięknie. Smak obłędny. A teraz najlepsze. Wstajecie rano, nic się wam nie chce (lub dwoicie się, aby nie spóźnić się do pracy), otwieracie lodówkę i jest. Gotowe, pyszne, syte, zdrowe śniadanie, które można zjeść w domu, w biegu, lub zabrać ze sobą gdzie chcecie.

Smacznego!









15 października 2013

???

Jak taka długa przerwa w blogowaniu ma się do mojego jesiennego postanowienia? Hmm... Realizuję inne postanowienie, ale już jutro, obiecuję i sobie i wszystkim, którzy tu do mnie zaglądają, że jutro pojawi się na blogu nowy wpis z pychotkowym jedzeniem :) A tym, czasem coś dla oka.



28 września 2013

Dziwne miejsca

Uwielbiam opuszczone miejsca, stare zamki, fabryki, huty, cementownie, domy. A im trudniej się gdzieś dostać, tym ciekawiej :)

Dzisiaj to, to tygryski lubią najbardziej :)

A Wy macie jakieś nietypowe, ulubione miejsca?




















Jak by komuś było mało, to kilka ciekawych miejsc znalezionych w sieci.



26 września 2013

Ciasto śliwkowe mojej mamy



Śliwki w tym roku są przepyszne i ciągle się nimi zajadam. Chyba nie ma w tym momencie nic lepszego. Chyba... A jednak jest! Ciasto śliwkowe mojej mamy :) Pycha!

Nie mogę się tu dzisiaj rozpisywać, bo to ciasto stoi w kuchni i pachnie, nawet jeszcze nie zdążyło ostygnąć, ale czy mi to kiedykolwiek przeszkadzało w jedzeniu... Uciekam, delektujcie się...


Składniki:
- szklanka mąki
- 13 dag margaryny
- 1/2 szklanki cukru
- 3 jajka
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- śliwki (tu odmiana president - chyba tak się to pisze)
- cukier puder do posypania
- bułka tarta i masło do wysmarowania formy


Śliwki myjemy, rozkrawamy, usuwamy pestki.Masło ucieramy z cukrem, dodajemy przesianą mąkę, proszek do pieczenia i jajka, dokładnie mieszamy.Formę smarujemy tłuszczem i osypujemy bułką tartą.Wykładamy na blachę ciasto i delikatnie rozprowadzamy (jest dosyć gęste, więc samo się nie rozleje), na wierzchu układamy rabarbar.Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180° C przez 50 min.Po wyjęciu posypujemy cukrem pudrem.



Smacznego!


PS. Dokładnie ten sam przepis na ciasto wykorzystałam do placka z rabarbarem (KLIK)