Anielska Kuchnia: Sernik owocowy na zimno

Pages

14 lipca 2012

Sernik owocowy na zimno

Sernik na zimno, nie dlatego, że jest gorąco, a dlatego, że w pieczeniu stawiam pierwsze kroki. To nie pieczenie, a sernik jest :) No dobrze, gorąco już nie jest, ale mam trochę zaległości. Ilość zrobionych zdjęć, pomysłów i przepisów jest odwrotnie proporcjonalna do posiadanego przeze mnie czasu. Gonimy, gonimy :) Ilość składników jest dosyć swobodna, ponieważ to mój autorski przepis, nigdzie nie podpatrzony, z czego tym bardziej jestem zadowolona.

Sernik na ostatnią chwilę bierze udział w akcji Serniki 2012 organizowanej przez Cucina.




Składniki:
- 500g twarogu (użyłam gotowego z pudełka)
- 2 łyżki żelatyny
- paczka dowolnych biszkoptów (około 250g - 300g)
- 0,5 kg czerwonych porzeczek
- wiśnie (na wierzch - dowolna ilość)
- pół szklanki cukru
- cukier waniliowy
- 1/3 szklanki wrzątku
- 2 - 3 łyżki masła (zależy ile użyjemy biszkoptów i ile one wchłoną masła)


Spód sernika:
Podgrzewamy masło. Rozgniatamy biszkopty w drobny mak, proszek właściwie, jeśli zostaną większe okruchy, to nic nie szkodzi. Wrzucamy do płynnego masła i łączymy składniki. Przekładamy do tortownicy i... teraz najprzyjemniejsza część, ugniatamy palcami, aby pokryć jednolicie całe dno. Tortownicę wkładamy do lodówki, aby masło z biszkoptami zastygło.

Pierwsza warstwa sera:
Miksujemy porzeczki z cukrem. Z 500g sera odbieramy 1/3 i łączymy z porzeczkami. Rozpuszczamy żelatynę w ciepłej wodzie, dobrze mieszamy aby nie było grudek. Połowę rozpuszczonej żelatyny wlewamy do sera z porzeczkami i dokładnie mieszamy. Powstałą masę wlewamy do tortownicy na masę z biszkoptów i wstawiamy do lodówki.

Druga warstwa sera:
Pozostałą część sera łączymy z pozostałą częścią żelatyny i cukrem waniliowym. Wlewamy na masę z porzeczkami, gdy ta będzie już zastygnięta. Na wierzchu układamy w dowolny sposób wiśnie i wkładamy do lodówki na kilka godzin.

Smacznego!










W wiśniowym sadzie - lato 2012




PS.Taki maluch się znalazł na malinie, przetrwał całą noc w lodówce. Wieczorem został wyniesiony do ogródka przed domem. Mam nadzieję, że nie urośnie tak duży, że w przyszłym roku zje całą sałatę :) hehe